"Miłość i jej przemiany" - prof. dr hab. Bogdan Wojciszke

by: Strefa Psyche Uniwersytetu SWPS

Download this transcript

Transcript:

[10.74]
Dzień dobry państwu! Proszę państwa, jest taka piękna fraza w polszczyźnie: miłość niejedno ma imię. I ona występuje tylko w naszym języku. I właśnie o tym chciałbym mówić. Z jednej strony miłość niejedno ma imię, z tego względu, że w oczywisty sposób różni ludzie różnie ją przeżywają. Na przykład ci bardzo solennie ją przeżywają. Tutaj pastor pyta: "A czy Ty, Rebeko, obiecujesz czynić miłość tylko Richardowi miesiąc za miesiącem, rok za rokiem, dekada za dekadą, dopóki śmierć was nie rozłączy? A ci z kolei mają inni stosunek do tego: "Czy nie rozumiesz, że kocham cię? Potrzebuję cię! Chciałbym z tobą spędzić resztę moich wakacji". No i wreszcie Andrzej Mleczko, który wie, że człowiek musi sobie uszlachetnić swoją zwierzęcą naturę, no i tak też czynią bohaterki tego rysunku. Ja chciałbym jednak państwu opowiedzieć o tym, że miłość niejedno ma imię w troszkę innym sensie. W takim mianowicie, że miłość tych samych ludzi, że ta sama miłość się zmienia i to dosyć radykalnie w trakcie trwania związku. Nie zawsze nam się to podoba. Każdy chciałby być piękny i młody, chciałby żeby jego miłość taka była. No, ale wszystko, co żyje, zmienia się. Miłość też. Chciałem państwu opowiedzieć jak ona się zmienia i co z tym fantem zrobić. Punktem wyjścia, zwykle, analiz naukowych w odniesieniu do złożonych zjawisk jest próba rozłożenia ich na jakieś bardziej elementarne składniki tak, aby istotę tej złożonej całości łatwiej było śledzić. Nie inaczej jest z miłością. Jest takie znane rozróżnienie w naszej kulturze od kilku tysięcy lat, pomiędzy intymnością i namiętnością. Do tego współcześni psychologowie dodali jeszcze decyzję, zobowiązanie. Na początku decyzję, potem pewien rodzaj zachowań, i otóż to, co wydaje się interesujące, to to, że te trzy składniki, no różnią się swoją naturą, ale także różnią się dynamiką, a więc tym, jak zmienia się ich natężenie w czasie. Najbardziej powszechnym składnikiem miłości jest intymność, Czyli takie łagodne, pozytywne uczucia.


[174.14]
Działania wyrażające wsparcie, bliskość, zaufanie. To jest najbardziej uniwerslany składnik miłości, bez niego miłości nie ma. Czyli, czy to jest miłość do psa, czy to jest miłość do faceta, czy to jest miłość do ojczyzny to musi być ta intymność, bo inaczej miłości nie ma. Mamy dość umiarkowaną kontrolę nad tą intymnością, to znaczy do pewnego stopnia możemy wpływać na to czy ją jeszcze odczuwamy, czy nie. I ma ona dynamikę łagodną. Łagodnie rośnie, w miarę jak ludzie się poznają, można uczenie powiedzieć, że wykształcają skrypty zadowalających kontaktów wzajemnych, a mówiąc po ludzku: uczą się nawzajem sobie robić dobrze. To nie jest takie łatwe. Większość ludzi nawet samemu sobie nie potrafi zrobić dobrze. A co dopiero zrobić dobrze drugiemu człowiekowi? No, ale ludzie się uczą, tak? Uczą się, że na przykład jak on przychodzi z pracy i narzeka na szefa, że ten nim pomiata publicznie to uczymy się nie mówić mu: "Znajdź sobie innego szefa", albo "Sam zostań szefem", tylko trzeba mu kupić 20 dag placka ze śliwkami z cukierni na rogu i to działa znacznie lepiej. Więc jak ludzie są ze sobą, no to się uczą tego właśnie jak dobrze robić. Ale z pewnych względów, o których pod koniec będę mówił, nie wszystkim udaje się tę intymność utrzymać na zadowalającym poziomie i ona bardzo powoli, to jest proces rozciągnięty często na dziesiątki lat, ale jednak spada. Wiemy, że hormonalnym podłożem intymności, jest oksytocyna. Zwana hormonem więzi. Pierwotnie badano ten hormon... neuroprzekaźnik właściwie w tym przypadku, u kobiet podczas ciąży, w okresie po urodzeniu dziecka, wiadomo, że im większe natężenie oksytocyny tym silniejsze zachowania rodzicielskie i takie zachowania inicjujące i podtrzymujące więź. Wiemy, że poziom oksytocyny we krwi rośnie, kiedy ludzie spotykają się z przejawami ufności ze strony innych. I kiedy sami zachowują się w ufny sposób. Wiemy też, że donosowe podania oksytocyny w sprayu powoduje wzrost skłonności do pozytywnego traktowania swoich, a negatywnego obcych. Niestety te badania się robi tylko na mężczyznach, ponieważ oni nie są najlepszym obiektem do badania intymności. W każdym razie kobiety są lepszym. No, ale u kobiet można byłoby zaszkodzić im, więc się nie bada konsekwencji takich eksperymentalnych. Najważniejszym skutkiem intymności jest wsparcie społeczne. Wsparcie społeczne jest niezwykle ważne głównie dlatego, że ono działa jako bufor, który chroni przed stresem. Z jednej strony, jak jesteśmy wspierani przez innych, to mniej zdarzeń dostrzegamy jako stresujących, a jak już dostrzeżemy to łatwiej nam znieść. No na przykład taką dosyć częstą przypadłością kobiet współczesnych jest depresja. To jest poważny problem społeczny. I tutaj, która zwykle jest, no taką nieudaną reakcją na niepowodzenie. I tutaj jest duża próba kobiet brytyjskich, które...


[405.52]
u których diagnozowano trzy rzeczy: Po pierwsze czy są w depresji, czy nie. I to jest odsetek wyrażony na osi pionowej. Po drugie badano, czy doświadczały one mało, czy też dużo stresu. I po trzecie jak duże było wsparcie ze strony męża, najbliższego partnera. Jak widzimy, dopóki było mało stresu, to właściwie nikt nie zapadał na depresję. Nieznaczny odsetek kobiet cierpiał na tę przypadłość. Ale jak było dużo stresu, no to widać wyraźnie, że były kolosalne różnice w zależności od tego jak się zachowywał najbliższy partner. Jak nie dbał, to 40% kobiet wpadło w depresję. Ale jak dbał, to 4 razy mniej. Gloria Steinem, taka znana feministka amerykańska mówiła: "Kobieta bez mężczyzny jest jak ryba bez roweru. Po co rybie rower?" No, no właśnie. No, ale jednak jako diagnoza potrzeb ludzkich to ta, skądinąd błyskotliwa wypowiedź, nie jest specjalnie trafna, to znaczy rzeczywiście facet jest ci potrzebny niczym rybie rower dopóki cię nie wspiera, ale jak cię wspiera to trudno go czymś lepszym zastąpić. Mężczyźni nie mają kłopotu... kłopotu z depresją, mężczyźni mają kłopot z przeżyciem. Mężczyźni w każdej grupie wiekowej, nawet 0-3, umierają częściej i szybciej niż kobiety. Średnio 9 lat w tej chwili. Więc tutaj badano Szwedów po pięćdziesiątce. W pierwszej fali badań zbadano im poziom... liczbę stresujących zdarzeń życiowych, ale takich dużych, tak jak śmierć bliskiej osoby.


[522.62]
Oraz ilość wsparcia, jakie otrzymywali od swoich bliskich, w szczególności swoich partnerek bliskiego związku. I wrócono do nich po 10 czy 15 latach i policzono ilu jeszcze żyje. Czyli znowu widzimy, że dopóki było duże wsparcie społeczne, to sobie żyli. Niewielu umarło, tak? Około 5%. Natomiast


[550.26]
kiedy mieli małe wsparcie społeczne to wraz z natężeniem stresu rosła śmiertelność, bardzo poważnie. Czyli coś tak nieuchwytnego jak wsparcie społeczne, przy czym najważniejszym rodzajem wsparcia w dodatku nie jest jakieś wsparcie informacyjne, czy dawanie kasy. Najważniejszym rodzajem wsparcia jest mówić człowiekowi w ten, czy inny sposób: "Masz prawo tak się czuć. To jest normalna reakcja zasadna".


[575.2]
Namiętność, no ta jest opiewana w literaturze, to są te intensywne emocje pozytywne, zachwyt, radość z domieszką negatywną jak zazdrość, no i z taką maksymalną motywacją do połączenia się z partenerem. Nad tym kontrolę mamy właściwie żadną. Dynamika jest dramatyczna. Jak to badaliśmy na tysiącu osób w różnym wieku, to się okazało, że tej fazy wzrostu w ogóle nie ma. Namiętność jak się pojawia to w całym natężeniu, być może to trwa dni, albo tygodnie, (?) najmniejszą jednostką czasu był miesiąc, więc być może... była ona zbyt zgrubna. No, ale w każdym razie to się pojawia gwałtownie i dosyć gwałtownie od 2 do 4 lat to trwa. Po czym zanika. Nie na zawsze, ale jednak. Przeważnie. Tu hormonalnym podłożem jest dopamina, zwana hormonem szczęścia. Kiedy zakochani przyglądają sie twarzom swoich partnerów, ale nie zwyczajnych znajomych, to rośnie aktywność tych obszarów mózgu, kory mózgowej, które są odpowiedzialne za wzrost wydzielania dopaminy. To są te same, które się aktywizują jako tak zwany "układ nagrody", tak? Czyli to jest ten... to są te jądra w korze mózgowej, które są aktywne, no, podczas przyjemności i ekstazy. Nawiasem mówiąc maleje natomiast, jak się przyglądamy twarzy ukochanej osoby, aktywność tych obszarów mózgu, które są odpowiedzialne za krytyczne myślenie, no, co jest tym mózgowym podłożem idealizacji. Ale chciałem zaznaczyć jednak przy tym, że ta idealizacja jest bardzo korzystna dla ludzi. To znaczy ci, którzy się na początku bardziej idealizowali to jeszcze po kilkunastu latach są bardziej ze swoich związków zadowoleni. Także nie każdy rodzaj bycia niemądrym jest szkodliwy. Niektóre są jak najbardziej wskazane. No i wreszcie zobowiązanie. Na początku to jest decyzja, że skoro jest tak fajnie, to zamieniamy to w stały związek.


[715.48]
No a potem zadanie... działania ukierunkowane na przekształcenie tej relacji w coś trwałego i utrzymania pomimo przeszkód. No istotą tych działań jest zawsze przedkładanie interesu pary nad interes indywidualny. Dynamika jest nikła. Jest ona na początku i na końcu. Ale w zasadzie w trakcie trwania związku niewiele się zmienia. No i mamy nad tym wysoką kontrolę. Znaczy to jest jedyny w pełni kontrolowany składnik miłości. No i proszę państwa załóżmy, że to się zaczyna


[752.5]
w jakimś momencie. U nas jest to zwykle... u nas ponad... koło 50%-60% osób


[761.94]
przyznaje, że zdażyło im się zakochać. Więc to wygląda tak, że, no i namiętność jest najbardziej dramatyczna, więc ona rośnie najszybciej, ponieważ jej głównym składnikiem jest to, żeby być z tą drugą osobą. To dopóki ona nas nie odrzuci, no to pojawia się też i intymność, tak? Spotykamy się, zwierzamy się sobie jak chodziliśmy do szkoły pomimo deszczu i pod górkę. Mamy w jakimś tam momencie te


[798.22]
uroki, łagodne intymności i dramatyczne namiętności, więc pojawia się też i chęć, żeby zrobić... żeby to było coś... coś stałego. Pojawia się zobowiązanie. A teraz, załóżmy, że... przyjmijmy takie bardzo proste założenie, że jest pewna wartość progowa, że ten składnik się liczy, jak jest powyżej tej wartości progowej to decyduje o charakterze związku, jak jest poniżej to go nie ma, można pominąć. I z tego wynika taki oto model: fazowy model miłości. Na początku jest tylko namiętność. Jesteśmy zakochani. Nic innego jeszcze nie ma. Pewnie większość miłości na tym się kończy. Bo tamta druga osoba się... odrzuca nas, prawda? Nie chce nas. Jest zakochana w kim innym. Jeżeli nas nie odrzuci to pojawia się intymność i nad kreską jest namiętność i intymność. No i to jest fantastyczny okres, prawda? Bo ten poprzedni to jeszcze baliśmy się, że zostaniemy odrzuceni, a tutaj jest, no... wszystkie rozkosze dramatyczne i łagodne się pojawiają i to jest w zasadzie to, co... te dwie pierwsze fazy, to jest to, co opisuje literatura, szczególnie tradycyjna, tak? Że bohaterowie w końcu się połączyli pomimo tych różnych przeszkód, ale jak oni się połączą, czyli pojawi się miłość kompletna, w sensie czysto technicznym, no bo wszystko jest, to to już przestaje interesować pisarzy, poetów. Już tego nie opisują. Opisują to, co było wcześniej, prawda? Więc to jest trochę, no, sensowne... tak jak apoteoza młodości, która się w tej chwili już skończyła, bo starsi ludzie są poważnym segmentem konsumpcyjnym, ale kiedyś opiewało się wyłącznie młodych, tak? Romeo i Julia mieli lat 15 i 13, prawda? Więc, jak gdyby liczba przekazów kulturowych od tego momentu począwszy jest znacznie mniejsza. Nie bardzo wiadomo jak to robić. Musimy sobie radzić sami. I na to, co się dzieje... znaczy to jest bardzo satysfakcjonująca faza bliskiego związku oczywiście, tyle, że ona nie jest stabilna z uwagi na niestabilną naturę namiętności. Namiętność po prostu zanika. I wtedy się pojawia taka faza miłości, którą można nazwać miłością przyjacielską. No i ona trwa tak długo, jak długo ludziom się udaje utrzymać intymność zadowalającą.


[965.84]
Jak się udaje to to może być ostatnia faza związku. Jak się nie udaje, no to wtedy spada także


[978.44]
intymność poniżej progu zauważalnego natężenia. No i pojawia się związek pusty i teraz też on może trwać do końca, może zostać przerwany, jeżeli nawet wystąpi... jeżeli wycofamy zaangażowanie, no to się wtedy pojawia rozpad. No i teraz...


[1003.04]
Czyli tak wyglądają fazy miłości. Te pierwsze to są takie, które się pojawiają niemalże u wszystkich, ale te ostatnie trzy niekoniecznie. No i tam robiliśmy takie badania jak mówilem, na ponad tysiącu osób w taki sposób... na różne sposoby, na przykład prosiliśmy o to, żeby wskazali: czy któryś z tych opisów pasuje do ciebie? Do twojego związku? Tutaj one są po kolei wymienione. Czyli na przykład: to jest miłość przyjacielska, w tej chwili nie ma w naszym związku wielkich porywów namiętności, ale jest głęboka przyjaźń, wzajemna troska i starania, aby nasz związek był trwały i szczęśliwy. No i po prostu prosiliśmy ludzi, żeby odpowiedzieli na pytanie, czy któryś pasuje. Ponad 90% ludzi mówiło, że pasuje jeden z tych opisów i wtedy mówiliśmy: a czy zawsze tak było jak jest teraz? Czy było inaczej? No to większość ludzi mówiła, że było inaczej. I prosiliśmy, żeby wskazali jak było w przeszłości. No i to jest najprostszy test tego modelu, a mianowicie, jak widzimy to, co zakochanie, romantyczne początki, miłość kompletna, przyjacielska i tak dalej, im późniejsza faza tym mniej ludzi twierdzi, że zawsze tak było jak jest teraz, a więcej ludzi twierdzi, że było inaczej. I większość z nich twierdzi, że to, co było inaczej, to przypomina jedną z wcześniejszych faz tego modelu. A jeśli chodzi o czas trwania, no to zakochanie przeciętnie rok, romantyczne początki przeciętnie 2 lata,


[1104.68]
I jak państwo widzicie to rośnie aż do miłości przyjacielskiej. No i tutaj już dalej nie rośnie, bo niektórzy ludzie sobie gorzej radzą, niektóre pary sobie gorzej radzą


[1118.74]
z tym utrzymaniem intymności na zadowalającym poziomie. No i oczywiście na początku jest fajnie, nawet ludzie są przekonani, że lepiej wychodzą na tym związku niż ich partner. Ale kolejne fazy owocują tym, że się pojawiają się asymetrie zobowiązania. Wszystko jedno w którą stronę to się... ale któreś z partnerów twierdzi, że jest mniej zaangażowane niż drugie. No na początku jest też bardzo duża przewaga zysków nad stratami, potem się to oczywiście odwraca. I jest też na początku bardzo duża satysfakcja, która maleje w dwóch ostatnich fazach. Najważniejszą... najważniejszym elementem miłości jest intymność. Tutaj mamy związek pomiędzy tym ile namiętności, intymności, zobowiązania człowiek odczuwa, a jego satysfakcją z bliskiego związku. To trochę myli, bo one są ze sobą nawzajem powiązane, ale można zrobić taką analizę statystyczną, która oszacowuje, jak gdyby, indywidualny wkład poszczególnego wskaźnika... składnika miłości i tak, jak państwo widzicie bezkonkurencyjna jest intymność. Ponieważ ona, jak gdyby, najsilniej przyczynia się do satysfakcji, natomiast namiętność i zobowiązanie w zasadzie się do tego nie przyczyniają. No, interesujące jest też zapytać: a co z tą miłością partnera? To znaczy który składnik twojej miłości: intymność, namiętność czy zobowiązanie przewiduje satysfakcję twojej partnerki? Czyli tutaj uczestnikami badania były pary. Jak państwo widzicie satysfakcja kobiet była najsilniej przewidywana przez intymność, odczuwana przez ich facetów. Tak? Czyli im bardziej facet chciał zrozumieć, wesprzeć, tym bardziej zadowolona była jego partnerka. A satysfakcja mężczyzn? Nie. Satysfakcja mężczyzn najbardziej zależała od namiętności. Czyli jak chcesz uszczęśliwić swojego faceta to nie gotuj mu zupy. Pałaj do niego namiętnością! Zobowiązanie, spójrzcie, w ogóle nie wpływa na satysfakcję czyjąkolwiek. Dlaczego tak jest, że te związki się pogarszają? Nie wszystkie. Są takie związki, które trwają do końca. A przynajmniej jednego z życia jednego z zainteresowanych. Ale jest kilka takich pułapek, które na nas czyhają. Jedna pułapka, to jest "pułapka świętego spokoju", czyli wycofujemy się z sytuacji konfliktowych, kupujemy drugi telewizor, żeby każde mogło sobie oglądać co chce i tak dalej, prawda? I to no niby dobrze, bo nie ma konfliktu, ale nie dobrze, bo zanik ekscytacji jest. Do uczuć zawsze jest potrzebna ekscytacja. Niekoniecznie seks, aczkolwiek seks bardzo zalecany jest, bo to tanie i zdrowe, ale wszelka ekscytacja, bo bez ekscytacji nie ma uczuć. Druga pułapka to "pułapka sprawiedliwości".


[1339.94]
Sprawiedliwość to nie jest wcale pożądane dobro w bliskim związku, ponieważ ona ma dwie odmiany: pozytywną i negatywną. Pozytywna to jest przysługa za przysługę i to OK. Miło. Ale negatywna wersja to jest ząb za ząb, oko za oko. A to już wcale nie jest przyjemne. Są badania nad tym, jak wygląda reguła wzajemności w wersji pozytywnej i negatywnej. Tu jest duża asymetria. Reguła w wersji pozytywnej powoduje, że jest utrzymywana wymiana na mniej więcej stałym poziomie. W wersji negatywnej jest eskalacja. To znaczy ludzie się coraz gorzej wobec siebie zachowują i to w imię sprawiedliwości. Chyba jednak najbardziej zdradliwa jest "pułapka dobroczynności". To znaczy jest tak, że staramy się i nam wychodzi i się robi coraz gorzej. Jest tak, że bardzo niekorzystne w bliskim związku jest to, że im bardziej się staramy i im bardziej nam wychodzi obdarzanie partnera dobrem, tym mniej to dobro jest warte, tak? Bo jak słyszysz komplement: "Ach, jak ty dzisiaj ślicznie wyglądasz!", prawda? Dreszcz biegnie po plecach. Ale tak po dwóch latach, po trzech latach "O Jezu, znowu!", prawda? Ale niech przyjdzie nowy praktykant do działu marketingu i powie: "Pani Zosiu, jak pani ślicznie wygląda!" Prawda? To znowu ten dreszcz po plecach biegnie. Mimo, że praktykant powiedział tylko to, co twój stały partner ci mówi, prawda? Ale oczywiście, jak stały partner stale robi dobre rzeczy to one są coraz mniej warte. No i jeszcze w dodatku jesteśmy tak skonstruowani, że znacznie silniej reagujemy na zło niż na dobro. Najbardziej przekonującym, choć dramatycznym argumentem, są tu wyniki z badań dużej próby dorosłych Niemców. Reprezentatywna próba ponad 20 000 osób. To była próba panelowa, gdzie co roku... ona do dzisiaj istnieje, co roku powtarzano pomiary. Między innymi pomiary satysfakcji z życia. I można było sprawdzić jak ta satysfakcja wyglądała na przykład rok przed małżeństwem, dwa lata przed małżeństwem i tak dalej. I jak po małżeństwie. Jak państwo widzicie małżeństwo to nie jest sposób na satysfakcję z życia, bo jest taki "pip!" malutki w momencie zawarcia, a potem wraca wszystko do dokładnie takiego samego poziomu jak było. Natomiast to samo zdarzenie, tylko z ujemnym znakiem, tu mamy nabycie partnera drogą małżeństwa, a tu mamy wyzbycie się partnera drogą wdowieństwa. Spójrzcie państwo, reakcja jest oczywiście przeciwna i 30 razy silniejsza. I w dodatku ludzie się nie... ludzie nigdy nie dochodzą do wyjściowego poziomu satysfakcji z życia. Więc jak masz partnera, to staraj się go utrzymać przy życiu dla własnej satysfakcji z tego życia.


[1537.86]
I oczywiście tak jest ze wszystkimi pozytywami i negatywami. Jak ktoś powie coś złego o swoim partnerze do przyjaciół, to nie wystarczy powiedzieć jedno dobro, żeby wyrównać, tak? Raz powiesz, że nie wyniósł śmieci, to nie wystarczy potem powiedzieć, że wyniósł śmieci. Terapeuci mówią, że trzeba powiedzieć coś pięć razy dobrego, tak? Czyli wychodzisz na idiotkę, która ciągle mówi o śmieciach. Jeżeli chcesz wyrównać. Czyli tu jest taki model dobrego wychowania zalecany. Lepiej nie rób zła, bo go prawie, że nie nie można przezwyciężyć. Więc, prosze państwa, konkludując, to jest tak, że


[1583.02]
to co się dzieje przed wykrzyknikiem, te pierwsze trzy fazy, to się właściwie dzieje samo. I... możemy zrelaksować się, wszystkie zmiany, które się pojawiają są bardzo przyjemne i korzystne. Ale to, co się dzieje po wykrzykniku, to to się dzieje samo, jeżeli to tak pozwolimy, żeby się działo. W tym momencie rozsądni ludzie zaczynają otwierać oczy i walczyć o swoje związki. Walczyć przede wszystkim o to, żeby powstrzymać spadek intymności, bo ta jest w dużym stopniu pod naszą kontrolą i tutaj jest wiele sposobów, ale moim zdaniem najrozsądniejszy sposób to jest dbanie o to, żeby była ekscytacja, bo uczucia są tylko wtedy, kiedy jest ekscytacja.


[1640.96]
Nie kupować ogródka działkowego, bo to nie jest spcjalnie ekscytujące, prawda? Ale starać się wymyśleć coś, co jest ekscytujące, bo takich rzeczy jest nieskończenie duża liczba.



Description:
More from this creator:
Wykład wygłoszony przez prof. Wojciszke z okazji inauguracji roku akademickiego 2015/16 na Uniwersytecie SWPS w Poznaniu. Prof. dr hab. Bogdan Wojciszke - autor licznych badań z zakresu spostrzegania i oceniania ludzi, dynamiki bliskich związków uczuciowych, psychologii władzy, postawy Polaków wobec przekształceń własnościowych, produktywności i godności jako wartości etycznych współczesnego społeczeństwa polskiego. W ramach staży naukowych przebywał na Uniwersytecie w Aberdeen, w Max-Planck-Institut w Berlinie, w Paryżu i Oxfordzie. Stypendysta Fundacji Humboldta. Uzyskał liczne nagrody, m.in. Ministerstwa Edukacji Narodowej i Polskiej Akademii Nauk. Prowadzi badania dotyczące takich zagadnień, jak spostrzeganie i ocenianie ludzi (w tym samego siebie), interesują go zwłaszcza dwa rodzaje treści, jakie odgrywają tu kluczową rolę – sprawczość (sprawność, kompetencja, nastawienie na cele) i wspólnotowość (moralność i funkcjonowanie społeczne) oraz zasady dokonywania ocen moralnych. Po drugie, bada spostrzeganie świata społecznego, interesuje go powszechne w Polsce zjawisko delegitymizacji (pozbawiania prawomocności) porządku społecznego i jego następstwa. Po trzecie, psychologia statusu i władzy, przede wszystkim, w jaki sposób podwyższenie statusu czy nabycie władzy zmienia funkcjonowanie człowieka. #miłość #psychologia #Bogdan Wojciszke #związek #problemy #relacje
Disclaimer:
TranscriptionTube is a participant in the Amazon Services LLC Associates Program, an affiliate advertising program designed to provide a means for sites to earn advertising fees by advertising and linking to amazon.com
Contact:
You may contact the administrative operations team of TranscriptionTube with any inquiries here: Contact
Policy:
You may read and review our privacy policy and terms of conditions here: Policy