Two Point Hospital - "Theme Hospital" nowej generacji | Recenzja

by: arhn.eu

Download this transcript

Transcript:

[0.0]
Nasze materiały napędza ceneo.pl, największa porównywarka cen gier! *arhn.eu*


[5.24]
Odgrzewanie kotletów jest obecnie tak modne, że stało się w zasadzie osobną gałęzią rynku. I zazwyczaj efekty tego dwojakie: albo fani dostają coś w rodzaju remixu oryginalnych pomysłów, które nawiązują częściowo do tego, w co grało się lata temu, albo próbę odtworzenia starego doświadczenia, co zwykle kończy się fiaskiem, gdy okazuje się, że mimo wszystko branża nie stanęła przez te dekady w miejscu. Two Point Hospital należy natomiast do trzeciej grupy, o której nie wiedziałem nawet, że istnieje. To nie jest produkt nawiązujący do popularnego symulatora szpitala Bullfroga. To jest Theme Hospital nowej generacji, który jakimś cudem uniknął pułapek obu wspomnianych wcześniej kategorii. Z jednej strony tak precyzyjnie oddaje gameplay oryginału, że weterani mogliby grać weń z zamkniętymi oczami, z drugiej na tyle współczesny, że ucieszy nie tylko starych pryków, ale również nowe pokolenie wirtualnych ordynatorów, którzy nie mieli wcześniej styczności z oryginalnym wydaniem gry.


[70.54]
Nie powinno dziwić, że TPH tak kurczowo trzyma się rozwiązań zapamiętanych ze starej kliniki na wariackich papierach. Jego deweloperem jest nowo założone Two Point Studios, u sterów którego zasiedli m.in. autorzy klasycznego hitu. I wygląda na to, że piorun uderzył dwukrotnie w to samo miejsce, bo ta niespodziewana premiera może okazać się hitem na miarę dziadziusia Theme Hospital. Tym razem przyjmujemy rolę nie tyle zarządcy szpitala, co właściciela całej sieci prywatnych ośrodków zdrowotnych. Na starcie misją jest rozkręcenie pierwszej placówki i poznanie zasad panujących w hrabstwie Two Point, ale planem długofalowym jest rozkręcenie szeregu centrów, które wspólnie zarabiać będą dla nas mamonę. To zgrabne, fabularne określenie na to, że mamy mapę świata, na której odblokowujemy kolejne plansze, a potem możemy wracać do tych ukończonych i wciąż je rozwijać o zdobyte w trakcie kampanii usprawnienia. DNA Theme Hospital jest tak głęboko wryte w silnik nowej produkcji, że proces rozwoju szpitala będzie natychmiastowo zrozumiały dla każdego fana. Rozpoczynamy w gołych ścianach budynku, w którym ustawić musimy recepcję i zatrudnić do jej obsługi asystenta. Następnie zarysowujemy kształt gabinetu internisty, meblujemy go i przyjmujemy do pracy lekarza. Potem potrzebujemy jeszcze ze dwóch pielęgniarek, które zajmą aptekę i pokój diagnozy ogólnej i stamtąd już z górki do zdiagnozowania i leczenia dziesiątek przekomicznych chorób. Podobnie jak oryginał Two Point Hospital jest grą nietraktującą się poważnie i będącą oczywistą parodią przywar służby zdrowia, doprawioną wiadrem odniesień do popkultury. Nawet nazwa gry jest mało subtelnym odniesieniem do pewnego popularnego serialu telewizyjnego.


[191.0]
W centrum uwagi graczy stać będą natomiast szalone gabinety, leczące w zabawnych animacjach kolejnych pacjentów. Czapki, czy może garnki z głów dla autorów polskiej lokalizacji, bo prawdę powiedziawszy nie sądziłem, że jej przygotowanie będzie możliwe. Widzicie... niemal wszystkie schorzenia opierają się o anglojęzyczne gry słów, które wydawały mi się nie do przetłumaczenia. Czasem mamy farta i np. zwierzęcy magnetyzm to to samo określenie w obu językach. Ale co z "Lightheadedness", czyli zawrotami głowy, które objawiają się tym, że pacjent ma żarówkę zamiast łba? Tłumacze musieli nagimnastykować się ponad siły, by zrobić z tego dowcip i po polsku robiąc z tego rodzimą "Pomroczność jasną". Czasem puszczali też wodze wyobraźni: jedno ze schorzeń leczone psychiatrycznie nazwali "Zespołem (z) Mysłowic", spowodowanym ciężkim przypadkiem... mieszkania w Mysłowicach. Spodziewałem się, że po naszemu będzie nudno i drętwo, ale wcale tak nie jest. Na szczęście w przypadkach takich jak "Syndrom prysznicowej gwiazdy", w której pacjent sądzi, że jest kolejnym Freddie'm Mercurym autorzy mieli szerokie pole do manewru. Gagi wizualne bawią w każdym języku. Miłym jest też fakt, że jest to jedna z naprawdę niewielu gier rozróżniających płcie, co zawsze jest sporym problemem z tłumaczeniami z angielskiego. TPH odróżnia pielęgniarzy od pielęgniarek, tłumaczy opisy z odpowiednimi końcówkami fleksyjnymi i ogólnie lepiej niż większość pozycji na rynku radzi sobie z naszą skomplikowaną gramatyką. W taką lokalizację aż przyjemnie grać. Niestety w naszym kraju dostępna jest wyłącznie lokalizacja w formie napisów. Wszystkie dialogi pozostawiono w języku angielskim, a wbrew pozorom jest ich dużo. Po pierwsze: w tle usłyszeć można rozbrzmiewającą przez system nagłośnienia recepcjonistkę, która często rzuca fantastycznymi sucharami. I te, niestety, ostały się bez jakiegokolwiek tłumaczenia.


[318.56]
Daje mi przy tym flashbacki z Namek, bo na słuch jestem święcie przekonany, że gra ją ta sama aktorka, co w Theme Hospital, co jest dla mnie przepysznym smaczkiem. Jednak dużo ciekawsza jest inspiracja zaczerpnięta z... GTA! Otóż w tle przygrywa nam - jak to zwykle w grach wideo bywa - muzyczka. Ta również nawiązuje bezpośrednio do lat 90., bo brzmi, jak podrasowane pliki .midi, dominujące w tamtych czasach. Jednym - takim jak mi - się to pewnie spodoba, innym mniej. Ale tu przedstawiana jest w formie stacji radiowej ..."Two Point FM". Jak w Grand Theft Auto między utworami na antenie pojawiają się DJ-e, którzy zapowiadają kolejne kawałki, prowadzą swoje przezabawne audycje, ale również komentują na bieżąco zarówno nasze wyniki, jak i te komputerowych rywali. Działa to naprawdę nieźle! Scenariusze czytane przez świetnie dobranych aktorów są rozbrajające i naprawdę umilają zabawę, no i - niestety dla rodaków - pozostały po angielsku.


[385.36]
I jednakowoż nie wszystko w Two Point nawiązuje bezpośrednio do oryginału. Pod wieloma względami wręcz go przerasta. Od zmian subtelnych, takich jak dużo większa elastyczność w silniku umieszczania obiektów w gabinetach, a nawet w kształtowaniu samych brył pokojów, po bardziej znaczące, jak budowanie poziomu prestiżu i zdobywanie kudosów. Dekorowanie pomieszczeń - choć opcjonalne, pomaga budować reputację obiektu. Pacjenci są bardziej zadowoleni i czują się w nim bezpieczniej. Kudosy natomiast, umożliwiają odblokowywanie dodatkowych mebli do zapełniania pokoi. Pewne dekoracje służą wyłącznie przyozdabianiu. Inne, jak kaloryfery i klimatyzatory wymagane są w zależności od klimatu panującego w danej lokacji, ale te najdroższe poszerzają możliwości lekarzy, zwiększając delikatnie np. prawdopodobieństwo wyleczenia. Jak zawsze dbać musimy również o komfort pacjentów. Korytarze powypełniamy różnymi typami ławek, maszynami z przekąskami, regałami z czasopismami, automatami do gier, i tak dalej. Potrzebne będą też toalety i pomieszczenia socjalne, w których odpoczną dyżurujący medycy. Również oprawa graficzna (może poza zbliżeniami na twarze w portretach ludzików), jest naprawdę ładna, stylizowana dość wyraźnie na animacje Nicka Parka - znanego autora typowo brytyjskich animacji: "Wallace i Gromit", "Uciekające kurczaki", czy "Baranek Shaun". Widoczne jest to wyraźnie w przerywnikach imitujących plastelinowy styl mistrza. Postacie są dzięki temu bardzo ekspresywne, a maszyny tortur zabawniejsze do obserwowania. I prawdę mówiąc... nie za bardzo jest się tu do czego przyczepić. Fani oryginału znajdą tu praktycznie wszystko, co czyniło Theme Hospital grą niezapomnianą. Może za wyjątkiem poziomu trudności - Two Point Hospital wydaje mi się grą dużo lepiej wyważoną, kilka etapów w Theme spędzało mi sen z powiek. W TPH naszym zadaniem jest zwiększać gwiazdkowy ranking każdego z ośrodków. Zaliczenie planszy, czyli zdobycie pierwszej gwiazdki jest zazwyczaj bardzo proste. Druga i trzecia wymagają więcej wysiłku, ale dzięki temu, że raz odblokowane obiekty udostępniane są na wszystkich mapach, zawsze wrócić możemy do raz ukończonych szpitali i kontynuować ich rozbudowę, korzystając z nowych dobrodziejstw technologii. Nie natrafiłem też na żadne większe bugi, oprócz jednej sytuacji, gdy pacjent utknął bez powodu w pomieszczeniu i złościł się, że nie może z niego wyjść. Przejście w tryb edycji gabinetu, natychmiastowo go uratowało. Innymi słowy - absolutnie POLECAM! Szczególnie jeśli zjedliście zęby, polując na szczury w klasycznej grze Bullfrog. Nie będziecie zawiedzeni!



Description:
More from this creator:
Porównuj ceny gier na ceneo.pl:

http://www.ceneo.pl/Gry?utm_source=arhn

Two Point Hospital to rzadki przykład gry, która dobrze rozumie co chce osiągnąć i realizuje swój cel w sposób niemal bezbłędny. W tym symulatorze szpitala nawiązującym wprost do kultowego Theme Hospital firmy Bullfrog, wcielamy się w zarządcę sieci placówek, którego celem jest rozkręcenie imperium medycznego. Tytuł charakteryzuje się świetną polską lokalizacją, wciągającą rozgrywką i specyficznym poczuciem humoru. Nasi lekarze zmierzą się z szeregiem niecodziennych chorób. “Zwierzęcy magnetyzm” i “Zespół (z) Mysłowic” jeszcze nigdy nie były tak straszne. Przedpremierowy dostęp do gry umożliwił producent. #twopointhospital #pc #steam #themehospital Wspomóż nasz rozwój: http://arhn.eu/wsparcie

https://patronite.pl/arhneu

--- Po więcej recenzji, wywiadów i rozpakowań zapraszamy na http://arhn.eu

Odwiedź również nasze nowe forum pod http://forum.arhn.eu

Dołącz do nas na facebooku: http://www.facebook.com/arhn.eu

Śledź nas na Twitterze: http://www.twitter.com/arhneu

Disclaimer:
TranscriptionTube is a participant in the Amazon Services LLC Associates Program, an affiliate advertising program designed to provide a means for sites to earn advertising fees by advertising and linking to amazon.com
Contact:
You may contact the administrative operations team of TranscriptionTube with any inquiries here: Contact
Policy:
You may read and review our privacy policy and terms of conditions here: Policy